Najnowsze wpisy

22.7.17

Białkowy omlet kalafiorowy

Kiedy ja dojeżdżam nad nasze piękne, polskie morze i wypatruję równie pięknego słońca, Was zapraszam na śniadanie. Bardzo pożywne, dostarczające ogromnej ilości białka. Kalafior to resztka z wczorajszego obiadu i co tu zrobić z kilkoma różyczkami. Zjeść ugotowane, klasycznie, albo zrobić omlet. Tak właśnie, omlet. Moja pierwsza wizja to omlet czekoladowy, ale skończyło się na dodaniu białka, dzięki czemu omlet nie potrzebuje już innego źródła słodyczy. Jest bardzo mięciutki i delikatny. Warty wypróbowania. 


20.7.17

Cytrynowe ciasto z polenty - bezglutenowe

Cytrynowe ciasta, to obok tych z galaretką jedne z ulubionych mojego męża. Dla mnie cytrynowe kojarzą się z cytryniakiem; biszkoptem nasączonym syropem cytrynowym, który często piekła moja mama. Więc smak mi się trochę przejadł, a te z galaterką nie wzbudzają we mnie dużego entuzjazmu, a przynajmniej nie tak dużego jak czekoladowe. Ale żeby mieć pewność, że ciasta nie będę musiała zjadać sama, idę czasem na kompromis i sprawiam radość mężowi. Tym razem mam bezglutenowe ciasto z polenty. Mocno ograniczyłam ilość tłuszczu, więc żeby dodać mu soczystości ciasto ma kokosową polewę jogurtową. Możecie więc zrobić dokładnie jak ja, albo zwiększyć ilośc tłuszczu. W przepisie, z którego korzystałam jest aż 180 g masła, które ja zamieniłam na 50 g oleju kokosowego. Różnica więc jest ogromna! 


*dla wielbicieli słodkiego smaku 50g cukru to zdecydowanie za mało. Dajcie tyle ile uważacie za stosowne. W oryginalnym przepisie jest 150g cukru
**ciasto z 50g oleju kokosowego będzie trochę suche. Sugeruję dodać ciut więcej oleju, albo dodać soczystości ciastu jogurtową polewą. W oryginalnym przepisie użyto 150 g masła.

18.7.17

Owsiane bułeczki do odrywania

Dzisiaj na blogu zło największe, bo pieczywo, z białej mąki na dodatek. Na drożdżach, nie na zakwasie, jedzone nie tylko na śniadanie. W swoim życiu upiekłam bułki jeden, jedyny raz, dwie wyglądały ładnie, były wyrośnięte a cała reszta się spłaszczyła. Nie  było w zasadzie sensu ich przekrawać, poza tym, że graniczyło to z cudem. Dlatego w weekend upiekłam właśnie te cudeńka - wyrośnięte, nie rozlane, pyszne. I teraz jestem prawie spełnioną (jak upiekę coś na zakwasie, to będę w pełni spełnioną) Panią od wypieków.
A takie piękne, niedzielne śniadanie przygotował mąż.


Owsiane bułeczki do odrywania
źródło: smakowitychleb.pl

Składniki (11-12 bułeczek):

  • 500 g mąki pszennej typ 650
  • 1 łyżeczka soli
  • 80 g masła
  • 7 g suszonych drożdży
  • 80 g płatków owsianych
  • 280 ml mleka
  • białko jaja do posmarowania
Przygotowanie:
  1. Mąkę przesypać do miski, dodać sól, drożdże i płatki owsiane. W rondelku roztopić masło, dodać do pozostałych składników. Następnie podgrzać mleko, żeby było letnie. Dodawać powoli do  pozostałych składników i wyrabiać ciasto - około 5 minut, aż nie będzie się lepiło.
  2. Wyrobione ciasto zostawić w misie pod przykryciem na godzinę. 
  3. Po tym czasie, ciasto podzielić na 11-12 małych części, z każdej uformować bułeczkę i ułożyć ciasno w okrągłej formie do tarty lub tortownicy. Zostawić na 30 minut.
  4. Piekarnik rozgrzać do 180*. Bułeczki posmarować białkiem jaja i posypać platkami owsianymi. Piec przez 30 minut, do zrumienienia. 


16.7.17

Polenta na słodko, bezglutenowe śniadanie

Siedzę przy swoim nowym stole, przy którym w końcu nie drętwieją mi nogi. Za mną na kanapie leży wyciągnięty jak struna mój pies, a w pokoju obok zwinięty w kłębek mąż. Jedynym światłem jest to z ekranu laptopa, a ciszę, która spowiła mieszkanie przerywają jedynie przejeżdżające samochody. Z kuchni dochodzi zapach pieczonych bułeczek, ktore jutro zjemy razem przy tym nowym stole. Wypijemy kawę, przytulimy psa i będziemy planować, daj Boże, słoneczną niedzielę. 

Kilka dni przed pieczeniem bułeczek, jeszcze przy innym stole zjadłam to kolorowe śniadanie. Nasyciło mnie jak owsianka i sprawiło wiele przyjemności memu podniebieniu. Sprawcie sobie trochę przyjemności z samego rana! 

14.7.17

Cukiniowe, kruche ciasteczka

Skoro można piec cukiniowe ciasta, można też robić cukiniowe ciasteczka. Dzięki zastąpieniu znacznej ilości mąki płatkami i otrębami owsianymi ciasteczka są bardzo kruche. Można jeść solo, albo jako markizy przełożyć dżemem, powidłami lub jak u mnie musem kokosowym. Jako markizy chyba są nawet lepsze, bo te jako pierwsze zniknęły z talerza. 
Weekend już za rogiem, do kawy na tarasie (o ile pogoda u Was nie deszczowa) będą w sam raz!

12.7.17

Podwójnie czekoladowe muffinki

Przed zobaczeniem tym muffinek, przed przekreśleniem ich i zamknięciem w szufladce - kaloryczne chciałabym, żebyście sobie uświadomili, że dieta to nie tylko warzywa, płatki owsiane, trochę owoców, białko i 2 kromki żytniego pieczywa. Dieta nie może Was ograniczać, bo co to za życie, kiedy nawet jedzenie przestaje być przyjemnością, a każde najmniejsze odstępstwo kończy się wyrzutami sumienia. Wasza dieta ma być taka, żebyście chcieli żeby pozostała z Wami już na zawsze, a czy chcielibyście żeby już na zawsze pozostał z Wami gotowany kurczak do obiadu ? Różnorodność i długa lista dozwolonych produktów to klucz do sukcesu. A przy tym wszystkim zachowanie rozsądku i zdrowego umiaru, bo to, że cukier czy biała mąką nie zaszkodzi nie znaczy, że ma być w każdym posiłku.

Żeby muffinki były pyszne muszą mieć tłuszcz i koniec kropka. Bo nic innego nie nada im takiej wilgotności. Te dzisiejsze muffinki są dokładnie takie jak lubię, wilgotne, ciężkie i mocno czekoladowe! 

10.7.17

7 propozycji śniadaniowych

Od kiedy nie pracuję zawodowo zgubiłam swój rytm dnia. Niby zawsze było tak, że kiedy wstawałam wcześnie rano i moim śniadaniem był po prostu jogurt mówiłam sobie, że gdyby nie praca to celebrowałabym każde śniadanie tak jak te weekendowe. Rzeczywistość zweryfikowała moje słowa...mimo spokojnych, nieśpiesznych poranków nie było miejsca na śniadania, nawet jogurt. Wstałam o 10, przegryzłam jakieś ciasteczko, albo banana i tak już szło dalej, aż do obiadu ciągle coś przegryzałam, albo wstałam o 8 i zaczęłam dzień od ćwiczeń, później prysznic, inne mniej ważne rzeczy i nie czułam głodu, więc o śniadaniu nie myślałam. 
Zreflektowałam się dopiero wtedy kiedy bliżej przyjrzałam się temu co jem i niby jadłam to co zdrowe, ćwiczyłam wylewając z siebie siódme poty a moje ciało nie piękniało, a wręcz się rozrastało. Na wadze co rusz kilka deko więcej co doprowadzało mnie do szewskiej pasji. Bo przecież już miałam ogromną motywację, robiłam tak wiele a ciało się temu nie poddawało. 
Wprowadziłam do swojego dnia dwa ważne punkty. Śniadania i 2 litry wody dziennie, nie licząc kawy i herbaty (do tej pory piłam tak mało, że aż wstyd się przyznać). Możecie wierzyć lub nie, już po tygodniu zaczynam odczuwać pozytywne skutki tej zmiany. 

Żeby jedzenie śniadań weszło mi lepiej w nawyk przez tydzień robiłam zdjęcia tego co jem i zamieszczałam na Instagramie. Powstało z tego 7 propozycji śniadań, które prezentuję poniżej.

omlet na słodko z dwóch jaj

2 kanapki z jajkiem sadzonym i platry boczku

placuszki z owocami

kanapki z awokado, pomidorem, jajkiem i papryką

nocna owsianka z czereśniami, migdałami, suszonym mango i płatkami kokosa

omlet bananowy. (banan zblendowany z dwoma jajkami +1 łyżka mąki kokosowej)

7. naleśniki z kremem kokosowym (śmietanka kokosowa wymieszanz  jogurtem naturalnym)


8.7.17

Bezglutenowe ciasteczka migdałowe

Od tygodnia ścisła dieta. Tzn nie taka znów ścisła, bo na ciasteczka, zwłaszcza przez siebie upieczone sobie pozwalam. I nie taka znów ścisła, bo jem 5 razy dziennie, o wiele więcej niż jadłam kiedy myślałam, że schudnę od niejedzenia. Do tego przeprowadzam eksperyment odstawienia zwierzęcego mleka, bo mój wydęty, kłujący brzuch i uczucie ciężkości gdzieś mają swoje źródło. Po wczorajszym zjedzeniu owsianki na mleku i rewelacjach jakie działy się w moim brzuszku, chyba mogę stwierdzić, że znalazłam przyczynę. Aczkolwiek dla pewności lepiej jeszcze zrobić kilka testów. No i chyba pora pokochać czarną kawę, bo już lepsza czarna niż z mlekiem roślinnym. 

7.7.17

Fit batony Bakal

Bloger to też człowiek i popełnia błędy. Nawet w swojej „dziedzinie”. Najpierw trąbi i wygłasza naokoło wszelkie mądrości jakby pozjadał wszystkie rozumy. Karci tych, którzy się nie chcą podporządkować, obraża na tych, którzy się z nim nie zgadzają, a na koniec sam łamie te swoje zasady. Jedną z tych, które ja złamałam była regularność posiłków (ale jest tego tak dużo, że do tematu jeszcze wrócę). Bo albo za późno wstałam, albo nie byłam głodna, albo mi się żołądek skurczył, albo nie było co przegryźć na mieście.
I o ile o trzy podstawowe posiłki musimy zadbać sami, tak o przekąski i to te zdrowe coraz częściej dbają za nas producenci słodkości, bakalii czy soków. A kiedy my jesteśmy coraz bardziej świadomi, producentowi trudniej jest nas przekonać. Dopisanie słowa „light” na pudełku już nie wystarczy. Musi nas przekonać naprawdę dobrym i wiarygodnym produktem, takim, który nas nie rozczaruje.
fit batony Bakal

I tutaj mam dla Was fit batony marki Bakal. Nowość z serii Sport – naturalne batony (w trzech wersjach do wyboru; Protein, Energy i Magnez). A po super popularnych kulkach mocy, uwielbiamy naturalne batony, które na dodatek można kupić w sklepie.  

100% NATURY – żadnych ulepszaczy, barwników, sztucznych aromatów. Tylko to co daje matka ziemia. Moda na Raw Batony trwa nieprzerwanie od kilku sezonów, do tego dodajmy nieprzemijającą fascynację weganizmem, mała burza mózgów i to im zawdzięczamy w dużej mierze te wszystkie wspaniałe, naturalne batony. Dlaczego wcześniej nikt tego nie próbował ?

BEZ DODATKU CUKRÓW – To by się zgadzało, słodzone naturalnie występującymi cukrami w rodzynkach, figach czy daktylach. Tak na marginesie, w składzie nie ma też utwardzanych tłuszczy trans.

BEZ GLUTENU – podobno gluten nie szkodzi, ale równocześnie jest coraz więcej uczulonych. Na szczęście dla nich, te fit batony mogą jeść bez przeszkód.

Te trzy „slogany” porównałam ze składem na opakowaniu i nie trafiłam na żadną przykrą niespodziankę.  Śmiało więc można ratować się nimi kiedy energia nagle spada. Idealne na przekąskę między posiłkami. Chwała producentom za naturalne batony! 

fit batony Bakal

fit batony Bakal



4.7.17

Owsiana tarta ze szpinakiem

Ostatnio wszystko jest jakoś na NIE. Pogoda kiepska, bo pada, bo wieje i zimno. Pies mi się po pięciu latach buntuje. W jednym tygodniu kupa w łazience, w drugim tygodniu obsikane łóżko. Chodzi za mną krok w krok, mam z nim gorzej niż kobieta karmiąca. Ćwiczę i ćwiczę, a na wadze z dnia na dzień coraz więcej (chociaż tego już chyba znalazłam przyczynę i teraz sprawdzam). Wczoraj spektakularnie spadłam z rowera, efekt: przód prawej łydki zdarty, czerwony i opuchnięty tak jakby mi dodatkowy mięsień wyrósł, a na tyle lewej mam ogromnego siniaka. Rower na szczęście cały, spodnie też, bo byłam w szortach. Myślę zbyt intensywnie i wpadam w zadumę nad swoim życiem. W którą stronę pójść, czy coś zmnienić, jak zmienić to co, jakie będą tego konswkwencje. Gdzie czeka na mnie szczęście i co zrobić żeby się z nim nie rozminąć... Chyba potrzebuję wakacji! 

Top Blogi
TOP