Najnowsze wpisy

14.10.17

Bezglutenowe placuszki z ciecierzycy

Od jutra zaczynam pracę. Po wielu miesiącach teoretycznego nic nie robienia - bo jednak dla wielu brak pracy zawodowej to brak zajęcia i nuda. Ale ja naprawdę miałam co robić. Po pierwsze mogłam się wyspać do 8, teraz pracę zaczynam już o 6, więc pobudki o czwartej z minutami, bo jeszcze z pieskiem poranny spacer trzeba zaliczyć. Zaczęłam kolejny kurs niemieckiego - 2 razy w tygodniu, ćwiczenia - 5-6 razy na tydzień, do tego niemal codziennie jakiś przepis a wpis na bloga co drugi dzień. Chciałam jeszcze gdzieś basen wcisnąć, bo jednak nic tak nie rzeźbi pleców jak aktywność w wodzie. No i wymyśliłam nowy projekt związany z blogiem, który będzie wymagał niemałego zaangażowania. Do tego nawiozłam książek i gazet, ktore same się nie przeczytają. Mam taką nadzieję, że należę do tej grupy ludzi, którzy im więcej mają do zrobienia tym lepiej potrafią się zorganizować. Trzymajcie kciki!


4.10.17

Naleśniki z odżywką białkową

Wiecie, że ja nie potrafię planować ? a nawet jak coś sobie zaplanuję to albo sama to zmieniam, albo ktoś niespodziewanie, nagle ma inne plany. Już dawno przestałam się uśmiechać do swoich planowych działań, bo one z reguły nigdy nie dochodzą do skutku, albo dochodzą, ale w zmienionej formie. Już nie takiej jak sobie wymyśliłam, wymarzyłam, ustaliłam. Na każdym naszym urlopie w Polsce wiadoma jest tylko data przyjazdu i wyjazdu, wszystko co dzieje się pomiędzy jest tak ruchome i zmienne, że czasami sama za tym nie nadążam, nie mówiąc już o tym, że co rusz jesteśmy gdzieś spóźnieni, albo nie docieramy na miejsce. Podobnie teraz - przed wyjazdem, stworzyłam listę postów jakie chcę dodać z urlopu, już przed wyjazdem pozmieniłam ich kolejność ze trzy razy, w międzyczasie też zmieniły się przepisy jakie zaplanowałam dodać. Cholera wzięła takie planowanie! To się w ogóle nie opłaca, tylko się czas marnuje. I to podwójnie - raz, żeby to wymyśleć, a później żeby to znów pozmieniać...no i to rozczarowanie jest tak przykre, że dla niego samego lepiej być spontanicznym. 

29.9.17

Rustykalna tarta ze śliwkami z niskiem IG

Jesień zaczyna się wtedy kiedy budzisz się przed dziewiątą, za oknem nadal szaro, a drzewa spowite są mgłą. W Polsce jeszcze dochodzi do tego zapach palenia w piecu. Tutaj piecowego zapachu nie poczułam. Coraz częściej jednak czuję cynamon, na powrót fascynuję się zapachowymi świeczkami, a stopy ogrzewam pod miękkim kocem. Drugą kawę w ciągu dnia zamieniam na gorącą herbatę, a zamiast malin czy borówek kupuję jabłka i śliwki. Jabłka i śliwki duszone na maśle z cynamonem to zapachowa kwintesencja jesieni. Dopełnieniem jesiennego krajobrazu dzisiaj jest rustykalna tarta. Bardzo krucha, ze słodkością śliwek i zapachem cynamonu (znów). 

28.9.17

Pizza na brokułowym spodzie

Przeglądałam swego czasu własnego bloga w poszukiwaniu dalszych inspiracji. Bo wiecie, bazowanie na czymś co już się zna, co się sprawdziło jest dość bezpieczną opcją. Zawsze można pozamieniać mąki, konsystencję, placuszki przerobć na naleśniki czy odwrotnie. Trafiłam dzięki temu na dosyć stary wpis z pizzą na spodzie z kalafiora. Te dwa czy trzy lata temu to było istne szaleństwo, które znów wraca, bo co rusz mi mrugnie przed oczyma fraza "kalafiorowa pizza". Chyba, że te wszystkie googlowskie szpiegi i ciasteczka wyłapały co oglądałam i dlatego teraz ta pizza z kalafiora mnie prześladuje. W każdym razie, żeby nie powielać tego co już dodawałam i nie odgrzewać tego starego kotleta-pizzy, zrobiłam nową, brokułową! Zjadłam całą, calusieńką! chociaż mimo, że ona warzywna to jednak to był nie lada wyczyn. Zapraszam!

26.9.17

Gryczane placuszki śniadaniowe ze śliwką

Czerwone szpilki trochę już rozchodzone. Ubrałam je na skarpety (pisali, żeby na grube, ale na takie bym je za Chiny Ludowe nie włożyła) i później po butach suszarką do włosów grzać. Od razu się w nich trochę luzu zrobiło. Na zmianę sobie też jakieś spakuję, ale koniecznie takie na obcasie, lepiej dobrze wyglądać i cierpieć niż wyglądać kiepsko. A krótka sukienka plus płaskie buty w moim przypadku to katastrofa, jeszcze by mi weselny fotograf takie zdjęcie zrobił i katastrofa do kwadratu. Przed nami jeszcze pakowanie. O ile pakowanie latem jest szybkie i przyjemne tak to pakowanie w okresie jesienno-zimowym to istna męka. Po pierwsze niewiadomo na jaką pogodę się przygotować, a po drugie wozisz ze sobą trzy torby a i tak jak się trzeba ubrać to się okazuje, że nie ma w co. Pal licho te trzy torby w ubraniami, psa też trzeba do samochodu zapakować, do tego zamówienia na proszki, płyny, słodycze, ubrania, alkohol...plus parę upominków od wujka i ciotki i na dwutygodniowy urlop jedziemy zapakowani jak Rumuni. Opel Astra to taki niepakowany samochód. Ale, ale ten urlop w Polsce jest zawsze tak wyczekiwany i my już od ostatniego weekendu dni w kalendarzu skreślamy a w dniu wyjazdu to i godziny odliczamy; to te wszystkie pakunki i sprawunki nam nic a nic nie przeszkadzają i humorów nie psują. Najwyżej się będzie więcej przystanków na prostowanie nóg robiło, tzn nóg pasażera i psa, bo kierowca to i tak ma zawsze ciężko. 

*Te placki gryczane najlepiej smakują z dodatkiem owoców na ciepło. Ja wykorzystałam śliwki, ale równie dobrze mogą to być czereśnie, wiśnie, czy morele. Placki są oczywiście mało słodkie, dla wielbicieli cukru proponuję dodać zdecydowanie więcej syropu z agawy lub miodu. Przy podaniu ich z owocami balans słodkości jest zachowany w podanych niżej proporcjach, przy podaniu ich solo mogą nie zachwycach słodkością :) bo jej po prostu nie mają. 

24.9.17

Omlet z ciecierzycy

Jest kilka rzeczy, które kobietom sprawiają szczególną przyjemność. Każda kobieta ma swoją piramidę przyjemności, dla mnie na pierwszym miejscu zdecydowanie jest wizyta u fryzjera. Zakupy to nie, bo się tylko denerwuję, że albo mam dupę większą niż myślałam, albo się okazuje, że jednak widać mój cellulit a miałam nadzieję, że nie. A do tego modne ubrania, w których wszyscy wyglądają tak bosko na mnie wyglądają załośnie, oversize ? na mnie to jak dobrze dobrany rozmiar. A u fryzjera to zupełnie inna sprawa. U fryzjera się Tobą zajmą, poplotkujesz, od męża czy tam innego chłopa odpoczniesz. A jak na dobrą fryzjerkę trafiłaś to wychodzisz od niej z dumnie podniesioną głową i pewnym krokiem podążasz do domu, naokoło oczywiście, żeby jak najwięcej ludzi spotkać i jak najwięcej witryn minąć co by się móć przeglądać, mimochodem, broń Boże specjalnie. Bo nowa fryzura, nowy kolor a nawet zrobienie samego odrostu to +10 do zajebistości. 
Więc moja zajebistość ma od wczoraj dziesięc punktów więcej, wstydu nie będzie przed koleżankami odrostem świecić. Ehh, ten Mickiewicz, co kobietę puchem marnym nazwał trochę racji jednak miał :)

22.9.17

Czekoladowy tort bez dodatku cukru z niskim IG

Zaczęłam wgłębiać się w temat indeksu glikemicznego, cukrzycy, insulinoodporności, problemów z tarczycą. Na swoje nieszczęście zapisałam się do kilku grup na facebooku. Piszę nieszczęście bo tam można zwariować. Jeden mądrzejszy od drugiego, każdy chciałby uchodzić za guru w danym temacie, a problem napicia się chociażby kawy jest wałkowany przez kilka dobrych godzin. Bo czy to ma być kawa rozpuszczalna, czy mielona, jak mielona to jak grubo mielona, czy można zabielać i czym, a słodzić ? przecież cukier jest zakazany to czym słodzić, pić zimną czy ciepłą...Ale to jest temat tak obszerny, że ja potrzebuję zrobić z tego osobny, z pewnością ciekawy i przede wszystkim tragiczny w swej śmieszności (albo odwrotnie) wpis. 

Dziś mam dla Was tort i to jest tort, który mam zamiar przygotować dla mojej mamy-cukrzyka, która na szczęście nie należy do żadnych facebookowych grup i nie zwariowała na punkcie swojej cukrzycy, używa zamienników cukru, a czasami i cukru w małych ilościach. Więc takim tortem na pewno nie pogardzi. Dla swojego bezpieczeństwa nie powiem, że to tort dla cukrzyka, ale że tort o niskim indeksie glikemicznym i bez dodatku cukru już mogę powiedzieć. Bo z tym ciężko się nie zgodzić, niezależnie od tego po której stronie barykady się stoi (okej, 2 łyżki skrobii ziemniaczanej to wyjątek, ale to tylko 2 łyżki). Pierwotnie biszkopt miał być nasączony kawą, ale niestety tak się ucieszyłam, że mi taki piękny wyszedł, że o kawie przypomniałam sobie dopiero po nałożeniu porzeczek. No cóż, innym razem :)

*Jako, że nie używam cukru, dla mnie ten tort jest odpowiednio słodki, mimo gorzkiej czekolady. Jeżeli Wy na co dzień używacie cukru proponuję użyć mlecznej czekolady. Można też dosłodzić czekoladową masę, albo dodać więcej cukru/miodu/syropu z agawy/czy innego słodzidła do biszkoptu.  

20.9.17

Uniwersalne kruche ciasto z niskim indeksem.

Od trzech tygodni sprawdzam na sobie działanie diety o niskim indeksie glikemicznym. To co mogę o niej powiedzieć to na pewno to, że w końcu mnie nie wzdyma, ale włączyłam do swojego menu mleko bez laktozy, więc nie wiem czemu bardziej zawdzięczam brak wydętego brzucha - diecie czy odstawieniu laktozy. Schudłam w tym czasie 2,5 kg, w zasadzie to tyle ubyło mi w ciągu dwóch tygodni i od tej pory waga znów stoi. Okej, zjadłam w tym czasie zdecydowanie więcej winogron niż powinnam, dwa razy na obiad zjadłam gotowane w mundurkach ziemniaki, raz arbuza i... więcej grzechów nie pamiętam. Zero cukru, nawet miód zastąpiłam syropem z agawy. Jeżeli takie drobne odstępstwa hamują mi wagę to jest już naprawdę źle i koniecznie muszę zrobić pakiet badań. Ale zanim do tego dojdzie pozostaje przy wyznaczonej przez siebie ścieżce, produkty o niskim indeksie glikemicznym mnie nie zabiją i krzywdy też nie wyrządzą. 
Jeżeli sami chcecie odżywiać się w ten sposób to wiedzcie, że możliwości na tej "diecie" jest bardzo dużo i sami możecie upiec i ugotować niemal wszystko. No fryteczek już nie zjecie, ale generalnie każda dieta uważa frytki za zło wcielone :)

Prezentowany przepis jest uniwersalny. Może posłużyć jako podstawa do tarty na słodko i na słono, można zrobić na niej jabłecznik. Do ciasta prawie nigdy nie dodaję cukru, ani innych zamienników. Słodycz nadaje zawsze farsz. Podobnie z wersją wytrawną; zero soli, ewentualnie mała szczypta.

18.9.17

Omlet z parmezanem i figami

W sobotę mąż budzi mnie pytaniem czy chcę połowę omleta. Stwierdziłam, że taka okazja nie trafia się często, żebym dostała śniadanie do łóżka, więc biorę w ciemno, nie pytając z czym bo jeszcze zmieni zdanie i zje całego sam. Dostaję dużą porcję omleta nadzianego szynką i camembertem. Idealne białkowo-tłuszczowe śniadanie. Jedząc zastanawiam się jak to cholera jest możliwe, że on nie użył miksera, a ja zawsze oddzielnie białka, oddzielnie żółtka a grubością ten mój dopieszczony wcale nie różni się od tego, którego właśnie jem. Do tego jest tak ładnie ścięty i przyrumieniony, no zupełnie inny niż moje, mimo tak wkładanego mojego trudu. I kiedy już kończę jeść i podziwiać dopytuję o proces przygotowania powiedz, a na której patelni go zrobiłeś, a dodałeś mąki, a przewracałeś na drugą stronę ? o ile rodzaj patelni nie miał tu dużego znaczenia, o tyle okazało się w końcu, że to piękne ścięcie i chrupanie omlet zawdzięcza parmezanowi! Więc w niedzielny poranek przetestowałam patent i spójrzcie jaki piękny omlet z tego wyszedł! 

16.9.17

Fit babeczki z kremem czekoladowym, bez glutenu

I wtedy wchodzę ja, cała na biało...no dobra, cała na biało nie mogę, bo panna młoda jeżeli nie zwróciłaby mi uwagi wprost to mogłaby zabić mnie wzrokiem. Za to będę lady in red. Czy do czerwonej, krótkiej sukienki pasują czerwone szpilki (a jeżeli tak, to co z torebką) ? Bo właśnie w szpilkach tego koloru spędzam piątkowy wieczór, sprawdzając czy będę w stanie spędzić w nich również całą, na dodatek taneczną noc. Okej, do wesela zostały jeszcze trzy tygodnie, ale w tym roku to moje pierwsze, stąd to podekscytowanie...A dobra, ubrałam też sukienkę! (dodatki już sobie odpuściłam) Żeby nie pomiąć to nie siadam, a żeby nie poplamić to nawet wody się nie napiję. Chociaż do takiego stroju to aż się prosi o jakąś lampkę wina. Sukienkę kupiłam tydzień temu, taką przyciasnawą - czy wspominałam, że lubię ryzyko ? wzięłam ją z kilku powodów. Po pierwsze jest jakby uszyta po to, żeby eksponować mój tatuaż na plecach, po drugie jeszcze nigdy nie miałam tak ładnych nóg w sukience, a po trzecie to wywołała mały efekt "wow" u mojego męża, jako jedyna z dziesięciu przymierzonych tego dnia. Na wieszaku były dwa ostatnie rozmiary, ten, który wzięłam i jeden większy, luźniejszy. Ale przecież ja jestem na diecie, ja ćwiczę, ja w miesiąc jeszcze schudnę i w za dużej sukience nie pójdę bo straci swój urok. To wzięłam mniejszą. Za trzy tygodnie potwierdzę czy było warto, czy będę na gwałt szukała czegoś nowego. Motywacja level hard! 
Sukienka wisi na wieszaku, na widoku, ale niech sobie wisi. To mi nie przeszkadza w jedzeniu żytnich ciasteczek przepis, ani babeczek z czekoladowym kremem. Toż to wszystko dietetyczne jest! 
Top Blogi
TOP