Najnowsze wpisy

14.2.18

Mus z białej czekolady z kisielem jagodowym

Walentynki to może i święto-ściema, którego zadaniem jest napędzać gospodarkę. Wyprodukować wszystko w kształcie serca, a tego czego się w takim kształcie wyprodukować nie da, zapakować do sercowego pojemnika, albo przynajmniej obwiązać czerwonym papierem, lub różową wstążką z niekończącym się napisem "I love you". Z drugiej zaś strony jak każdy pretekst do wnoszenia toastów jest dobry, tak i każdy jest dobry na prezenty, a jeszcze lepszy na wyznanie sobie miłości. Kiedy ostatnio powiedziałaś/eś swojej drugiej połówce, że ją kochasz i kiedy sam to usłyszałaś/eś ? Należysz do grona tych osób, które słowami "kocham Cię" kończą każdą rozmowę telefoniczną i każdy dzień ? czy są to dla Ciebie prawdziwie magiczne słowa, których używasz w wyjątkowych sytuacjach ? Ja przyznaję, że nie nadużywam tego stwierdzenia. Jest kilka osób, którym mogłabym i chciałabym to powiedzieć, albo mówić częściej, tymczasem liczę chyba na to, że te osoby same się domyślą, albo, że to przecież oczywistość o której nie trzeba przypominać. A przecież każdy lubi być utwierdzany w uczuciach, na czele ze mną! (zadaje czasami to głupie pytanie "kochasz mnie?", chociaż doskonale znam odpowiedź) Ja jestem człowiek uczuciowy, przeżywający, ale za cholerę nie potrafiący okazywać uczuć. Co zrobisz, Panie, taki egzemplarz się trafił...to ja może coś słodkiego chociaż dam. A dziś jest baaardzo słodko, tak słodko jak u tych świeżo zakochanych, co to sobie z dziubków jedzą, tak słodko, że bardziej słodko to już być nie może. Dla zachowania pozorów równowagi jest też kwaśny, niesłodzony kisiel.

13.2.18

Walentynkowe twarogowe trufle z białą czekoladą

Czy jeżeli napiszę, że twarogowe trufle, w których jest cała tabliczka białej czekolady to wersja fit albo lekka to narażę się tym wszystkim, którzy są na diecie i wyliczają każdemu ? jeżeli tak, to trudno, narażam się. Na zaakcentowanie swojej racji polecam sprawdzić skład trufli ze sklepu, albo przejrzeć listę przy klasycznych domowych. Na ich tle, moje plasują się akurat w tabelce "lekkie". Dobrej jakości twaróg - przywieziony oczywiście z Polski, wspomniana już tabliczka białej czekolady i liofilizowana truskawka. Tylko tyle wystarczy, aby sprawić sobie lub komuś bliskiemu trochę przyjemności. I ostrzegam, na jednej kuleczce się nie kończy.

12.2.18

Tagiatelle z krewetkami

Jest w ciągu roku przynajmniej kilka sytuacji, w których fajnie byłoby pójść do restauracji, zamówić sobie takie danie, którego na codzień nie gotuje się w domu. Bo albo nie ma na to czasu, albo składniki trudno dostępne albo po prostu brak umiejętności. Gdybym w naszym małżeństwie to ja zajmowała się obiadami, w restauracjach jadalibyśmy pewnie częściej, ale że w dużej mierze gotuje mąż, który potrafi ugotować wszystko to restauracje są mi już nie potrzebne. Z okazji nadchodzących walentynek mam dla Was takie restauracyjne danie, które przygotujecie sami w domu, w tempie naprawdę ekspresowym. Więc spokojnie, będzie jeszcze dużo czasu na makijaż, fryzurę i przymierzanie najseksowniejszych sukienek. 

11.2.18

Wegańskie placuszki szpinakowo-bananowe

Zderzenie z pourlopową rzeczywistością, nagły brak osób, które towarzyszyły nam przez ten czas, do tego popołudniowe zmiany w pracy doprowadziły do tego, że na blogu powiało pustką. Nie ma tego złego, miałam przynajmniej czas na wymyślenie nowych przepisów. Teraz tylko znaleźć czas na ich realizację i w walentynkowym tygodniu powinno pojawić się sporo nowości. Walentynkową serię zaczynam słodkim, chociaż nie różowym i nie czerwonym śniadaniem. Przedstawiam niezwykle delikatne, wegańskie placuszki szpinakowo-bananowe. Zawierają minimalną ilość mąki, którą można zwiększać jeżeli Wasza patelnia nie będzie potrafiła sobie poradzić z tak delikatnym ciastem. 

3.2.18

Krakersy słonecznikowe z makiem

Intensywność ostatnich dni sprawiła, że naturalnie i samoistnie czyny i myśli związane z blogiem odstawiłam na drugi, a może i nawet trzeci plan. Kocham to miejsce, jest moim dzieckiem, o które chcę dbać i je rozwijać, ale kiedy w pobliżu mam swoich przyjaciół, ludzi z którymi mam okazję zobaczyć się 4 razy do roku to wybieram ich. Przestaję śledzić statystyki, przestaję śledzić swoich internetowych znajomych, porzucam promocję i rozpowszechnianie bloga. Takie prawdziwe wylogowanie się do rzeczywistości. I nawet jeżeli w czasie mojego urlopu mam w ręce telefon i przeglądam jakiekolwiek media społecznościowe robię to tak automatycznie, że mój wzrok nie skupia się i nie zapamiętuje żadnego internetowego zdjęcia. Po takich spotkaniach, dłuższych i krótszych - nieważne, ja cieszę się z każdych i każde są dla mnie bardzo ważne - wiem, że najszczęśliwszych chwil nie da się uchwycić na zdjęciach. Ulotne wspomnienia, intensywne emocje to wszystko zostaje w środku, to się nie nadaje na Instagram. Niestety czas, który mogłam spędzić z ludzmi, na których mi zależy dobiega właśnie końca. Jak zawsze czuję niedosyt, którego chyba na żadnym z wizyt nie uda mi się zaspokoić. 

22.1.18

Żytnie placuszki jabłkowe, niski IG

Bywają w życiu trzydziestolatka takie niedziele, kiedy rano wraz z otwarciem oczu pojawia się ogromny ból głowy i suchość w ustach. Żołądek przyklejony do żeber i niestety zero możliwości na przyjmowanie posiłków poza tymi w stanie płynnym. Wiem, że taki obraz niedzielnego poranka tudzież niedzielnego południa przypisany jest młodszym osobnikom, ale u starszych jak widać też się jeszcze zdaża. Takie ostatnie podrygi młodzieńczych lat, czy chęć przypomnienia sobie co to znaczy imprezować. Jest jednak kilka różnic wynikających z wieku. Po pierwsze po trzydziestce taki kac wita po wypiciu stosunkowo niedużej ilości alkoholu, po drugie z wiekiem takie imprezy zaczynają się wcześniej i wcześniej się też kończą. Zanim otworzyli kluby na mieście już byliśmy zmęczeni czekaniem na to wydarzenie. Po trzecie ciężko znaleść odpowiednie miejsce do swojej grupy wiekowej. Dla jednych za młoda, do drugich za stara. Czy lepiej być obtańcowaną przez starszego pana z wąsem czy młodzieniaszka, w oczach którego jesteś  upolowaną właśnie zwierzyną leśną, którą należy się pochwalić wśród swoich młodocianych koleżków i zgarniać gratulacje i podziw. Na sam już koniec należy dodać, że ten alkohol to jednak jest zło wcielone i powinno być zakazane. A może ja uczulona jestem, tak jak na gluten można, który do niedawna jeszcze nikogo przecież nie uczulał - i ja powinnam z tym alkoholem stanowczo kontakty zerwać. Bo jakby tak częściej ta reakcja alergiczna tudzież kacowa się pojawiała to o najlepszych weekendowych śniadaniach nie byłoby mowy. Zamiast tego na śniadanie, w południe jadałabym miseczkę rosołu. A przecież placki czekają...

18.1.18

Różowe smoothie bowl

Jedzenie poprawiające humor ? da się! Musi być pyszne i kolorowe, a dla mnie jeszcze słodkie. Lubimy patrzeć na ładne obrazki to oczywiste, ale przecież też jemy oczami. Więc na pluchę za oknem i brak słońca, na śnieg, który spadł, na zbyt wczesną pobudkę i wszystkie smutki i złości tego świata różowe, śniadaniowe smoothie bowl! 
Różowy kolor to malinki, ale podrasowane też liofilizowaną truskawką, a zamiast tego można użyć czerwonego barwnika spożywczego. 

16.1.18

Surówka z surowej brukselki

Tym przepisem KLIK na zapiekaną brukselkę zaczęłam odczarowywać to warzywo. Oczywiście poszłam za ciosem i zrobiłam jeszcze surówkę, której zdjęcia zapodziały się gdzieś pomiędzy tymi świątecznymi. A, że w okresie świątecznym zawsze mam wielką ochotę robić zdjęcia, to surówka miała się gdzie zapodziać. Zginąć jej nie dam, bo jest warta nie tylko pokazania, ale i wypróbowania. Skomponowałam ją z olejem konopnym - moje zeszłoroczne odkrycie - genialny smak. Oleju konopnego używa się tylko na zimno, ale wspaniale podkreśla smak potrawy, jest jakby trochę orzechowy ? żeby surówka nie była mdła, dodana jest również papryczka chilli. Ilości, proporcje według upodobań. 



14.1.18

Leciutkie placki bananowe

Weekend to taki czas kiedy mam trochę więcej czasu dla siebie. Tylko jest tak krótki, że nigdy nie wiem od czego zacząć nadrabiać zaległości. Czy najpierw ogarniać chatę czy siebie. Zrobić paznokcie, wyregulować brwi czy pozbyć się tego naturalnego futra na nogach. A może w końcu spotkać się ze znajomymi na kawie czy obejrzeć film z mężem, a może korzystając z dziennego światła zrobić jakieś ładne #instafoto. Nie wspominając już o uzupełnieniu lodówki, bo uzupełnienie szafy w nowe ciuszki to prawdziwy rarytas. A jeszcze jest blog, rozpoczęte książki i nigdy nie przeczytane listopadowe gazety. Weź kobieto pracuj i jeszcze ogarniaj swoje życie na pięciu innych płaszczyznach. Skupię się na jednej, to druga kuleje. Albo doba jest za krótka, albo ja mam problemy z organizacją czasu. Postanowienie na najbliższy czas - wyciskać z dnia jak najwięcej, przy równoczesnym zadowoleniu wszystkich. 

12.1.18

Koktajlowy tydzień, koktajl 5 witaminowy

Ostatni koktajl tygodniowego cyklu, nie mogło być inaczej niż zielono. Podsumowując całą akcję, z pewnością uzupełniłam witaminy i minerały w swojej diecie. Warto koktajle wkomponować w swój codzienny jadłospis, a nawet śmiało można nim zastąpić jeden posiłek. Liczę na to, że moje kompozycje zostały przez Was wypróbowane i przypadły Wam do gustu. Zachęcam do indywidualnego kombinowania w poszukiwaniu nowych smaków. Tymczasem do ostatniego koktajlu dodałam:

CYTRYNA - wzmacnia odporność, wspomaga oczyszczanie z toksyn, chamuje apetyt, przyspiesza metabolizm, zawiera dużą ilość witaminy C. Idealna w okresie jesienno-zimowym 
BANAN - obniża ciśnienie, zawiera spore ilości witamin i minerałów, przede wszystkim wit A i C, potas, magnez i fosfor. 
MŁODY JĘCZMIEŃ - oczyszcza żołądek, działa odkwaszająco, daje uczucie sytości, odmładza organizm, wspomaga odchudzanie, zawiera dużo białka, witaminy C, E, witaminy z grupy B, wapń, potas. 

Link do koktajlu 1 zdrowotny- TUTAJ
Link do koktajlu 2, na odporność - TUTAJ
Link do koktajlu 3 upiększający- TUTAJ
Link do koktajlu 4 oczyszczający- TUTAJ



Top Blogi
TOP